Klify Üügu i inne niespodzianki wyspy Muhu

W drodze na największą z wysp Estonii , Saaremę, pokonać musimy niewielką wysepkę Muhu. Jeszcze nie wiemy, że ten niepozorny skrawek lądu skrywa wiele niespodzianek. Zaskoczy nas niespotykanym krajobrazem, którego trudno spodziewać się na wybrzeżu Bałtyku. Niestety, czeka nas tu też niemiła przygoda, przez którą spędzimy na Muhu więcej czasu niż zakładaliśmy.

Przeprawa promowa na wyspy Muhu i Saarema

Niewielka wysepka Muhu położona jest na zachodnim wybrzeżu Estonii, pomiędzy stałym lądem, a wyspą Sareema. Ze względu na swoją lokalizację stanowi niejako bramę do tej drugiej wyspy. Chcąc dostać się na Saaremę, w pierwszej kolejności musimy przeprawić się promem na Muhu. Prom wypływa z miasteczka Virtsu i zawija do portu koło miejscowości o wdzięcznej nazwie Kuivastu. Prom kursuje przez cały dzień, a bieżący rozkład wraz z cenami biletów znajdziecie w tabelce poniżej.

Przeprawa na trasie Virtsu → Kuivastu (Prom na wyspę Saaremaa)

Rozkład kursówprom kursuje od wczesnych godzin porannych, do późnego wieczora, a aktualny rozkład znajdziecie pod adresem:
https://www.praamid.ee/wp/timetable-for-saaremaa-route/?lang=en
Ceny biletów– normalny – 3,00 €
– ulgowy – 1,50 €
– rower – 1,20 €
Pełny cennik znajdziecie pod adresem:
https://www.praamid.ee/cp/#/ticket

Sam prom nie jest tak okazały jak statek, który wiózł nas z Helsinek do Tallina. Na pokład wchodzi kilka samochodów i grupka pasażerów. Podróż trwa mniej niż pół godziny, a ponieważ w drogę wyruszyliśmy wcześnie rano, to lądując na Muhu do dyspozycji mamy cały dzień.

Co zwiedzać na Muhu? Trasy rowerowe i miejscowe atrakcje

Pierwsze zaskoczenie spotyka nas już w porcie Kuivastu. Tuż przy wyjeździe z doku wita nas wielka tablica, na którą naniesiono miejscowe atrakcje. Miłą niespodzianką jest obecność aż dwóch tras rowerowych. Pierwszą wyznaczono południowym krańcem wyspy. Jest krótsza, liczy około 25 km i poprowadzi Was bezpośrednio na Saaremę. Drugi szlak rowerowy pozwoli zwiedzić nieco większy fragment Muhu. Trasa prowadzi m. in. wzdłuż malowniczych klifów na północy, pozwala też zajrzeć do wsi Koguva, gdzie można zwiedzić muzeum etnograficzne estońskiej wsi. Poniżej znajdziecie mapkę tras i lokalnych atrakcji na Muhu:

Każde miejsce obdarzone jest krótkim opisem. Możecie dodać mapę do Waszego dysku Google, by mieć do niej dostęp w dowolnym momencie. Przygotowałem również plik .kmz z zapisem punktów, który możecie pobrać (kliknij tu, aby ściągnąć plik) i użyć na swoim urządzeniu GPS, bądź w aplikacji Locus Map na Androida.

Ponieważ mamy do dyspozycji praktycznie cały dzień, bez wahania wybieramy dłuższą trasę i ruszamy w kierunku urwistych klifów.

Trochę folkloru i unikalne walory przyrodnicze wyspy Muhu

Zaopatrzywszy się w małym miejscowym sklepiku wyruszamy w drogę i mamy pierwszą okazję podziwiać miejscową architekturą. Tu i ówdzie kryją się jeszcze niskie wiejskie chatki kryte strzechą. W drodze co jakiś czas napotykamy też ślady miejscowego folkloru. Jednym z nich jest nawiedzony głaz, przy którym miejscowi podobno widywali zjawy i upiory.

Ale prawdziwą ucztę dla oka przygotowała nam tutaj matka natura. Zbliżając się do skalistego północnego wybrzeża, szybko zaczynamy doceniać unikalność tutejszego krajobrazu. Smagane wiatrem, spłukiwane deszczem wapienie, z których zbudowana jest większość powierzchni wyspy utrudniają wykształcenie się tutaj grubej warstwy gleby. Niezbyt urodzajne ziemie nie nadawały się pod uprawę, więc łąki na Muhu wykorzystywane były w charakterze pastwisk. W efekcie na wyspie podziwiać można alvary – trawiaste obszary wykształcone na wapiennym podłożu.

Gleba jest tu bardzo płytka (jej miąższość w najgłębszych miejscach sięga około 20 cm), za to wystające tu i ówdzie, jasne, wapienne skały nadają alvarom nieco egzotycznego polotu. Przez stulecia to właśnie alvarowe łąki stanowiły dominujący element krajobrazu Muhu. Dopiero działalność ludzka przyczyniła się do zasadzenia pierwszych lasów sosnowych w okolicach wioski Pirri.

Alvary
Na obszarze Estonii znajduje się blisko ⅓ powierzchni wszystkich alvarów. Poza tym, tę unikalną formę krajobrazu podziwiać można na dwóch szewdzkich wyspach: Olandii i Gotlandii, oraz w okolicach Sankt Petersburga na terenie Rosji.

Klify Üügu, czyli śródziemnomorskie krajobrazy na wybrzeżu Bałtyku

Kierując się północnym szlakiem rowerowym docieramy nad jeden z najbardziej widowiskowych estońskich alvarów. Położone nad malowniczym, miejscami wysokim na niemal 5,5 metra klifem Üügu, zielone łąki łączą się tutaj z błękitną tonią Morza Bałtyckiego.

W jasnym, czerwcowym słońcu poprzetykany jasnoszarymi skalami krajobraz przywodzi na myśl raczej nieco cieplejsze regiony naszego globu: skaliste brzegi Grecji, czy Czarnogóry. Trundo uwierzyć, że wciąż jesteśmy nad zimnym Bałtykiem. Na klifach Üügu robimy sobie dłuższą przerwę i podziwiamy urok okolicy. Przy brzegu morze jest tutaj wyjątkowo płytkie. Spoglądając w z wysokiego klifu możemy dostrzec jak gromada mew i małych ptaków brodzących uwija się na granicy wody, wydziobując z piasku drobne skorupiaki.

Nieco dalej, na wystającym z toni głazie wygrzewa się czarny kormoran. Także stadko łaciatych, brązowo-białych krów postanowiło poszukać w wodzie ratunku przed upałem. Ruszamy na krótką przechadzkę między wapiennymi skałami. Na dole czeka nas niespodzianka – to grupka owiec postanowiła przeczekać najgorętszą porę dnia ukryte w cieniu skał. W dalszą drogę ruszamy krętą drogą gruntową, pośród skarlałych drzewek.

Mueum Etnorgaficzne i kilka słów na temat historii wyspy Muhu

Na zachodnim krańcu wyspy, w niewielkiej miejscowości Koguva znajduje się kolejna atrakcja turystyczna, czyli muzeum etnograficzne – skansen estońskiej wsi. Możemy tu podziwiać pięknie zrekonstruowane, tradycyjne estońskie obejście: dom mieszklany z XIX wieku, budynki gospodarcze a nawet wiejską szkołę.

Wizyta w skansenie daje nam również możliwość poszerzenia naszej wiedzy na temat historii, a nawet prehistorii wyspy Muhu. Okazuje się, że ten niewielki skrawek lądu zamieszkany był przez niewielką ludzką populację już w neolicie. Życie pierwszych mieszkańców wyspy musiało być mocno związane z morzem a rozwój żeglugi pozwolił z czasem na nawiązanie relacji z innymi nadbałtyckimi regionami. Liczne znaleziska archeolgiczne świadczą o tym, że już w późnej epoce brązu wyspy Muhu i sąsiednia Saaremaa stanowiły jedne z najgęściej zaludnionych obszarów dzisiejszej Estonii, a mieszkańcy wysp utrzymywali relacje handlowe z Kurlandią czy Skandynawią. Okres ten to również czas tworzenia się pierwszych organizmów politycznych – poza siecią miejscowych wiosek na Muhu pojawiły się przynajmniej dwa grody, których pozostałości odnaleziono nieopodal miejscowości Päelda oraz Linnuse. Ufortyfikowane osady przetrwały aż do średniowiecza XIII wieku, kiedy to padły ofiarą północnych wypraw krzyżowych.

3 lutego roku 1227 padła Linnuse, ostatnia twierdza pogańskich mieszkańców wyspy Muhu, która od tej pory stała się własnością Zakonu Kawalerów Mieczowych, a później Zakonu Krzyżackiego.

Zgodnie z miejscową legendą pogański wódz Linnuse miał córkę o wyjątkowo pięknych włosach. Po upadku twierdzy zdobywcy mieli poddać ją torturom a następnie zgładzić przez ścięcie. Od tej pory, by oddać cześć zamordowanej, mieszkanki wyspy Muhu miały w zwyczaju krótko przycinać włosy. Zwyczaj ten przetrwał aż do początku XX wieku.

Od tego czasu tereny Muhu, podobnie jak cała Estonia stały się areną powstań i teatrem działań zewnętrznych mocarstw w czasie wojny o Falklandy i wojen północnych.

Mimo burzliwych dziejów wyspy, zwiedzając skansen odczuwamy głównie sielską atmosferę estońskiej wsi. Poza wyposażeniem wnętrz i przedmiotami codziennego użytku na terenie skansenu znajdziemy również kilka ciekawych kolekcji. Wystawa pozwala podziwiać m. in. ewolucję sprzętu fotograficznego i komputerowego, zbiór estońskich banknotów czy stare kalendarze.

No to popłynęliśmy na Saaremę…

Zwiedzając skansen na Muhu szybko opadam z sił. Nie to, żeby podróż przez niewielką wyspę była jakoś szczególnie męcząca. Samo muzeum, choć spore, również nie powinno pozbawić tchu zdrowego człowieka. A jednak, z każdym krokiem czuję się coraz cięższy i w końcu nie mam sił aby iść dalej. Co rusz szukam miejsca w którym mogę choć chwilę posiedzieć. Kiedy kończymy zwiedzanie siadamy przy stolikach piknikowych na parkingu żeby zregenerować siły, jednak nawet to nie wystarcza. W końcu kładę się na karimacie i leżę tak godzinę, może dwie. Nie jest dobrze.

W końcu decydujemy się spędzić noc na campingu. Z pomocą map Google udaje nam się zlokalizować jeden, położony w centralnej części wyspy. Na szczęśćie niedaleko jest też dobrze wyposażony market Konsum, gdzie możemy uzupełnić zapasy. W nocy przychodzi gorączka i dreszcze. Na campingu spędzamy dwa dni, w czasie których szybko dochodzę do siebie. Jednak ograniczony czas wyprawy sprawia, że dwa stracone dni zmuszają nas do zmiany planów. Nie pojedziemy już na na Saaremę – największą z estońskich wyps, którą bardzo chcieliśmy zobaczyć. Cóż, przynajmniej mamy teraz pretekst, żeby wrócić kiedyś z rowerami do Estonii…

Czy post był pomocny?

Kliknij gwiazdkę, by ocenić.

Średnia ocena 5 / 5. Liczba głosów: 6

Brak ocen. Możesz być pierwszy...

Udostępnij Post:

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Artur Bowsza

Artur Bowsza

Czołem! Jestem twórcą serwisu Życie w Namiocie. Jeżeli podobają Ci się moje teksty, koniecznie zajrzyj tu jeszcze kiedyś. A jeśli pragniesz znaleźć więcej ludzi dzielących pasję do podróży, dołącz do naszej gupy na facebooku:

Podróże i Przygoda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Życie w Namiocie logo

Jeżeli uważasz, że ze wszystkich potraw najlepiej smakuje przygoda, a serce bije Ci mocniej na myśl o kolejnej podróży w nieznane, Życie w Namiocie to miejsce dla Ciebie!

Najnowsze Wpisy

Filmy

Marin Four Corners - wideorecenzja Stojak serwisowy z Lidla - wideorecenzja

Życie w Namiocie na Facebooku