W Krainie Wygasłych Wulkanów

Jeziora lawy wylewające się z kraterów aktywnych wulkanów, gęsty dym i wyziewy siarki. Ten krajobraz prędzej przywodzi na myśl dno piekła niż okolice Dolnego Śląska. Jednak setki milionów lat temu właśnie tak wyglądało Pogórze i Góry Kaczawskie, znane także jako Kraina Wygasłych Wulkanów. Wciąż mało znana wśród turystów, pełna jest zabytków i ciekawych miejsc. Z tekstu poznacie więcej ciekawostek na temat tego fascynującego regionu. Znajdziecie tu również mapę z opisem atrakcji turystycznych.


Pogórze i Góry Kaczawskie

Kraina Wygasłych Wulkanów leży na Dolnym Śląsku i obejmuje Kaczawy oraz region Pogórza Kaczawskiego. Rozpościera się on pomiędzy Jelenią Górą Jaworem, Złotoryją i Wleniem. Swoją nazwę zawdzięcza burzliwym wydarzeniom sprzed setek milionów lat, które ukształtowały charakterystykę regionu. Dziś w krajobrazie dominują łagodne wzniesienia, poprzecinane dolinami rzek. Jednak około 500 mln lat temu, w okresie Kambru, miejsce to było prawdziwym piekłem na ziemi. Wówczas najstarsze z miejscowych wulkanów po raz pierwszy zasnuły niebo siarkowymi wyziewami. Sytuacja ta powtórzyła się jeszcze kilkukrotnie na przestrzeni dziejów. Kolejne fale aktywności wulkanicznej miały miejsce w permie (około 300 mln lat temu). To właśnie z tego okresu pochodzi jedna z najbardziej znanych atrakcji turystycznych w regionie: Organy Wielisławskie. Około 20 mln lat temu Kaczawskie wulkany zagrzmiały jeszcze raz. I choć ostatnie z nich wygasły kilka milionów lat temu, odcisnęły tu swoje piętno, rzeźbiąc kształt dolin i pofałdowane grzbiety gór.

Dziś możemy cieszyć się niezwykłą historią tego miejsca. Po setkach milionów lat erozji, dawno nieczynne wulkany pozostawiły po sobie wiele pamiątek. Niegdyś potężne, dziś wygasłe wulkany są raczej niewysokie. Ostrzyca, nazywana Śląską Fudżijamą, wznosi się zaledwie na wysokość 501 m n.p.m. Była aktywnym wulkanem jeszcze około 4 mln lat temu, a dziś na jej bazaltowych zboczach utworzono rezerwat Ostrzyca Proboszczowicka. Samotna góra stanowi jeden z najbardziej charakterystycznych widoków w Kaczawach, a z jej szczytu podziwiać można panoramę Krainy Wygasłych Wulkanów.

Autor zdjęcia: Paweł Kuźniar (Jojo_1, Jojo – Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1256364

Kopalnia skarbów

Aktywność wulkaniczna w regionie sprawiła, iż okolice Kaczawów obfitują w surowce naturalne. Występują tu złoża bazaltów i wapienia, a okoliczne góry kryją w sobie cenne minerały, takie jak piryt czy malachit. Pozyskiwano tu także kamienie szlachetne: m.in. agaty, granaty, cyrkonie, topazy i szmaragdy. W regionie kwitło wydobycie miedzi i srebra, z kolei okolice Złotoryi słynęły z obecności złota. Ze względu na bogactwo zasobów, w czasach historycznych Pogórze Kaczawskie zyskało status ważnego ośrodka ekonomicznego na mapie Śląska. Rozwinęły się tu liczne kamieniołomy, a porozrzucane po całym pogórzu świadectwa obróbki kamieniarskiej (między innymi wapienniki i piece do wypału wapna), stanowią dziś największą atrakcję turystyczną regionu. Na ich pozostałości można natknąć się, po prostu wędrując przez las.


Jeśli interesuje Was historia górnictwa w Krainie Wygasłych Wulkanów, koniecznie odwiedźcie Skansen Górniczo-hutniczy w Leszczynie. Znajduje się tu m.in. doskonale zachowany piec bliźniaczy. Powstał pod koniec XVIII wieku i początkowo wykorzystywano go do wytopu miedzi. Jendak już połowie XIX wieku piec zaczął służyć do wypalania wapna. W muzeum w Leszczynie co roku odbywa się festiwal “Dymarki Kaczawskie”, który pozwoli Wam zgłębić tajniki historycznego górnictwa i metalurgii.


Cenne w zasoby okolice wymagały odpowiedniej ochrony. Nie dziwne więc, że kolejną wizytówkę regionu stanowią średniowieczne zamki, które wznoszą się na zboczach wielu kaczawskich wzgórz. Bolkow, Świny, Grodziec czy Niesytno to tylko kilka najsłynniejszych tutejszych warowni, które podziwiać można do dziś.

Park Krajobrazowy Chełmy

Utworzony w 1992 roku, Park Krajobrazowy Chełmy ma za zadanie chronić unikatowy krajobraz Krainy Wygasłych Wulkanów. Na terenie parku podziwiać można relikty aktywności wulkanicznej sprzed milionów lat. Znajdziecie tu m.in. poduszki magmowe (charakterystyczne, obłe skały wulkaniczne, które powstały po erupcji wulkanu pod powierzchnią morza). Okoliczne góry kryją także inne ciekawostki, z których najbardziej widoczne są wielkie słupy bazaltowe.


Co warto zobaczyć? Interaktywny przewodnik po Krainie Wygasłych Wulkanów


Fascynująca prehistoria, żywe do dziś świadectwa historii i unikalne walory przyrodniczo-krajobrazowe Kaczawów zainteresowały mnie na tyle, że postanowiłem zbadać ten region osobiście. Dlatego w majówkę 2018 roku postanowiłem spenetrować Krainę Wygasłych Wulkanów w sposób, jaki lubię najbardziej: na rowerze. W czasie kilkudniowej wycieczki z sakwami i namiotem udało mi się odwiedzić kilka miejscowych atrakcji. Wszystkie interesujące miejsca w regionie Pogórza i Gór Kaczawskich znajdziecie zaznaczone na poniższej mapie:

Każde miejsce obdarzone jest krótkim opisem. Możecie dodać mapę do Waszego dysku Google, by mieć do niej dostęp w dowolnym momencie. Przygotowałem również plik .kmz z zapisem punktów, który możecie pobrać (kliknij tu, aby ściągnąć plik) i użyć na swoim urządzeniu GPS, bądź w aplikacji Locus Map na Androida.

W dalszej części tekstu zabiorę Was w podróż przez Krainę Wygasłych Wulkanów. Razem odwiedzimy kilka atrakcji turystycznych, które znaleźć można w regionie.


Jawor

Nasza wycieczka rozpoczyna się w Jaworze, niewielkim, nieco ponad dwudziestotysięcznym mieście, położonym około 66 km na zachód od Wrocławia. Jawor ma piękny, zadbany rynek, gdzie będziecie mogli podziwiać neorenesansowy ratusz z końcówki XIX wieku.

Starówka przypomina o długiej i bogatej historii tego miejsca, która sięga okresu średniowiecza. Samo miasto zostało założone na prawie lokacyjnym w 1242 roku, jednak przedtem na tym samym terenie funkcjonował gród plemienia Trzebowian. Jeszcze wcześniej, w epoce brązu i wczesnej epoce żelaza tereny dzisiejszego Jawora zamieszkiwały plemiona zaliczane do kultury łużyckiej. Z tego okresu pochodzi odkryte w pobliżu miasta, ogromne cmentarzysko popielnicowe, na którym odnaleziono pozostałości ponad 1000 urn. Jeśli interesuje Was historia i prehistoria regionu, koniecznie powinniście odwiedzić Muzeum Regionalne w Jaworze. Znajdziecie tu wystawę Ziemia Jaworska w pradziejach, która poprowadzi Was przez dzieje regionu od epoki kamienia, aż po okres wędrówek ludów, prezentując najciekawsze znaleziska archeologiczne. W Jaworze znajduje się również wiele zabytków.

Kościół Pokoju w Jaworze

Jednym z najciekawszych obiektów architektonicznych na terenie miasta jest Kościół Pokoju, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Kościół Pokoju w Jaworze jest jedną z trzech tego typu świątyń protestanckich powstałych na Dolnym Śląsku. Wybudowano je po zakończeniu wojny trzydziestoletniej, na mocy pokoju westfalskiego z 1648 roku. Pierwotnie kościoły pokoju znajdowały się w Świdnicy, Jaworze oraz w Głogowie. Do dziś dotrwały jednak tylko dwa, ponieważ obiekt z Głogowa dwukrotnie uległ zniszczeniu. Najpierw zawalił się podczas huraganu, następnie odbudowana świątynia spłonęła doszczętnie podczas pożaru miasta w drugiej połowie XVIII wieku.

Czy wiesz, że…
Jeden z warunków budowy kościołów pokoju zakładał, że świątynia musi zostać wzniesiona z materiałów nietrwałych? Z tego względu wszystkie trzy kościoły zbudowano w oparciu o konstrukcję szachulcową, która na pierwszy rzut oka przypomina, bardzo powszechny na terenach byłego zaboru niemieckiego, pruski mur.


zdjęcie przedstawia budowę ściany w konstrukcji szchulcowej.

Podczas gdy pruski mur jest konstrukcją ceglaną, opartą na szkielecie z drewna, w szachulcu przestrzenie pomiędzy drewnianą kratownicą wypełnione są polepą (mieszanką gliny z domieszką organiczną), z zewnątrz bieloną wapnem.


Zachęcam również do obejrzenia krótkiego i ciekawego filmu, który pomoże Wam dowiedzieć się więcej na temat unikalnego zabytku architektury sakralnej, jakim jest Kościół Pokoju w Jaworze:

Zamek Piastowski w Jaworze

W centrum miasta znajdziecie również Zamek Piastowski, którego historia sięga początków XIII wieku. Na przestrzeni dziejów konstrukcja była wielokrotnie rozbudowywana i przebudowywana do tego stopnia, że dziś z trudem można dopatrzyć się w nim średniowiecznej wieży rycerskiej, którą był pierwotnie. Na zamku znajduje się też punkt widokowy, z którego można podziwiać panoramę miasta.


Małe Organy Myśliborskie

Opuściwszy Jawor, kierujemy się żółtym szlakiem rowerowym na południowy zachód. Tutaj, około 6 km od miasta, w sąsiedztwie wsi Myślibórz, znajduje się jedna z najciekawszych kaczawskich atrakcji i zarazem pomnik wulkanicznej przeszłości tego miejsca. Ze szlaku rowerowego odbijamy na czerwony szlak pieszy, do miejsca, w którym niepozorne wzgórze Rataj wznosi się na 350 m n.p.m. Około 18-15 milionów lat temu nad okolicą górował dymiący wulkan, wypluwający z siebie strumienie lawy. To stygnąca magma, wydobywszy się wcześniej z jego wnętrza, utworzyła bazaltowe ściany dzisiejszego wzgórza. Część lawy utknęła w kominie i nie mogąc wydostać się na zewnątrz. Ostatecznie zakrzepła, tworząc bazaltowy odlew wnętrza wulkanu, tak zwany nek. Dziś widoczny w postaci olbrzymiej skały u szczytu Rataja. Długie, pięcio- i sześciokątne słupy bazaltu, układają się tu w kompozycję przywodzącą na myśl piszczałki kościelnych organów.

Nazwa Małe Organy Myśliborskie nawiązuje do innej atrakcji regionu, znacznie większych Organów Wielisławskich (które, niestety, udało nam się przeoczyć podczas naszej wycieczki, choć wciąż znajdziecie je zaznaczone na mapie). Jednak obiekt na Rataju sam w sobie jest naprawdę ogromny!

Wysokie położenie wzgórza Rataj sprawiło, że stanowiło ono dogodne stanowisko obronne. W średniowieczu zbudowano tu drewniany gród, a potem niewielki, murowany zamek, z którego niewiele pozostało do dziś. W późniejszym okresie wzgórze wzbudzało zainteresowanie głównie ze względu na złoża bazaltu. Od XVII wieku do pierwszej wojny światowej mieścił się tu kamieniołom. To właśnie jego działalności zawdzięczamy odsłonięcie Małych Organów Myśliborskich.

Przy okazji muszę nadmienić, że podjazd pod wzgórze Rataj okazał dość stromy. Ostatnie kilkadziesiąt metrów jest już w zasadzie nie do pokonania na rowerze objuczonym sakwami. Więc o ile nie macie łydek ze stali, możecie z czystym sumieniem prowadzić rower. Zdecydowanie warto zobaczyć Małe Organy Myśliborskie na własne oczy.


Wąwóz Myśliborski

Będąc w pobliżu Myśliborza, postanowiliśmy zrobić sobie krótką wycieczkę szlakiem wytyczonym na obszarze wąwozu, wyżłobionego przez wody potoku Jawornik. Malownicza ścieżka pozwala podziwiać ciekawe formy skalne, które na przestrzeni dziejów powstały w procesie erozji. Podobnie jak na całym obszarze Kaczawów, tutejsze skały mają charakter wulkaniczny. Występują tu m.in. zieleńce, łupki zieleńcowe, diabazy i fyllity. Jednak najciekawsze są tzw. lawy poduszkowe, relikty wulkanizmu podmorskiego. Powstały, kiedy przed milionami lat obszary Krainy Wygasłych Wulkanów pokrywało morze. Lawa, stykając się z chłodną wodą, stygła natychmiast, tworząc charakterystyczne, gładkie, obłe skały.

Przez wąwóz prowadzi długa na około 4,5 km ścieżka przyrodnicza. Początkowo wije się ona wzdłuż Jawornika, a następnie wraca do punktu startowego, którym jest parking koło Myśliborza. Wzdłuż szlaku znajduje się 12 przystanków, przy których podziwiać można podziwiać ciekawe miejsca i formy skalne, takie jak Polana Jaskiniowców, Dąb Jahna, czy Skała Olbrzyma. Całą ścieżkę można pokonać rowerem, choć w kilku miejscach trzeba liczyć się z przenoszeniem sprzętu przez kładki lub kamienie. Pełny opis trasy znajdziecie na stronie Dolnośląskiego Zespołu Parków Krajobrazowych.

Z myślą o unikalnych walorach przyrodniczych tego miejsca, na terenie Wąwozu Myśliborskiego utworzono rezerwat. Ma on za zadanie chronić m.in. rzadkie gatunki roślin. Występuje tu jedyne w Sudetach stanowisko języcznika zwyczajnego, paproci, której nie spotkacie nigdzie indziej na całym Dolnym Śląsku. Z kolei w wodach Jawornika natknąć się możecie na interesujący glon hildebrandia rivularis, o rdzawoczerwonym zabarwieniu.


Okolice Wojcieszowa

Zwiedziwszy atrakcje w pobliżu Myśliborza, ruszamy dalej szlakiem przez góry. Kaczawy nie są wysokie, a łagodne nachylenia stoków sprawiają, że z powodzeniem można zwiedzać je z siodełka roweru. Jadąc przez las, trzeba uważać na oznaczenia szlaków. Czasem ciężko je znaleźć. Farba w wielu miejscach wyblakła na drzewach, zdarza się też, że szlak zarośnięty jest przez krzaki i wysoką trawę. Cóż, takie uroki miejsc, niedocenianych przez masową turystykę. Lasy są bogate w niespodzianki: kilkukrotnie natrafiamy na zrujnowane pozostałości wapienników. Przy jednym z nich spotykamy stado dzików. Na szczęście uciekają w popłochu. Wkrótce dostajemy się w pobliże Wojcieszowa, gdzie czekają kolejne atrakcje.

Ruiny szubienicy

Na leśnej polanie pomiędzy wzgórzami Trzciniec i Polanka natknąć się możecie na ruiny kamiennej szubienicy. Obiekt pochodzi z XIV lub XV wieku, kiedy to w Wojcieszowie funkcjonowała szkoła katów. Co ciekawe, źródła historyczne wskazują, iż nie dokonano tu ani jednej egzekucji. Jedyną śmiertelną ofiarę odnotowano w XVII wieku. Jak na ironię, była to mieszkanka Wojcieszowa. Popadłszy w poważne długi, kobieta zdecydowała się targnąć na życie i ostatecznie z własnej woli dokonała żywota na szafocie.

Kamieniołom Gruszka i zabytkowy wapiennik

Nieco bliżej miejscowości, położone na zboczu góry Bielec znajduje się wyrobisko nieczynnego już kamieniołomu Gruszka. Jego nazwa pochodzi od nazwiska dawnych właścicieli, braci Gruschka. Pomiędzy XIX wiekiem a latami 70. XX wieku miało tu miejsce przemysłowe wydobycie wapienia. Pamiątką po tym są nie tylko pionowe ściany kamieniołomu. Nieopodal Gruszki, podążając wąską ścieżką przez zarośla, znajdziecie jedne z najlepiej zachowanych na Dolnym Śląsku pozostałości pieca do wypału wapna. Na szczycie jednego z nich przygotowano punkt widokowy.

Czy wiesz, że…
Prawdopodobne w latach 1953/54 na obszarze kamieniołomu odkryto największą komorę jaskiniową na Dolnym Śląsku? I choć aktualnie dostęp do groty nie jest możliwy, na terenie Gruszki do dziś odbywają się speleomistrzostwa Polski.


Kościół cmentarny w Podgórkach

Przed każdą podróżą przygotowuję się, dokładnie studiując mapę, tak aby nie umknęło mi żadna ciekawostka, którą warto byłoby zobaczyć. Mimo to, najwięcej radości zawsze sprawiają mi miejsca, które są dla mnie totalnym zaskoczeniem. Jednym z takich miejsc jest przepiękny, zabytkowy kościół cmentarny z końca XIV wieku, na który natknęliśmy się zupełnie przypadkiem w miejscowości Podgórki.

Pierwsze wzmianki o kościele pochodzą aż z 1399 roku. Nieco później, w roku 1506 budynek został nieco rozbudowany (dodano m.in. wysoką wieżę). Na początku XVII wieku budynek przeszedł gruntowną przebudowę, która nadała mu dzisiejszy wygląd. Kościół dotrwał do naszych czasów, nawet pomimo poważnego pożaru w pierwszej połowie XIX wieku. Wieżę udało się odbudować i służy dziś jako punkt widokowy. Aby zwiedzić budynek, należy zgłosić się do osoby posiadającej klucz, która mieszka w przeciwległym gospodarstwie.

Podgórki to też krytyczny punkt naszej podróży przez Kaczawy. Nazwa wsi nie wzięła się znikąd i przy wyjeździe z miejscowości czeka nas długi i męczący podjazd (11% nachylenia). Potem udajemy się w stronę Jeleniej Góry. Ostatni, najbardziej wysunięty na zachód fragment Kaczawów również jest pełen tajemnic i niespodzianek. Z poniższego filmu, przygotowanego przez SudeckieHoryzontyTV, dowiecie się nieco więcej:


Dolina Bobru

Ostatni odcinek naszej majówkowej wyprawy jest również najbogatszy w atrakcje. Dolina Bobru to najdalej wysunięty na zachód fragment Pogórza Kaczawskiego. Od Jeleniej Góry aż po Lwówek Śląski, malownicze tereny Doliny Bobru kryją w sobie liczne atrakcje. Znajdziecie tu zamki, wieże rycerskie i zabytkowe miasta, pamiętające okres średniowiecza. Począwszy od Jeleniej Góry, przez wiele kilometrów poruszamy się wąską ścieżką z widokiem na leniwie płynącą rzekę Bóbr. Widoki są przepiękne, a region ciekawy. Po drodze odwiedzamy średniowieczną wieżę książęcą w Siedlęcinie. Wtaczamy się też na Zaporę Pilchowicką, zwiedzamy zamek Wleń i podziwiamy zachowane mury miejskie Lwówka Śląskiego. Dolina Bobru jest na tyle interesująca, że postanowiłem poświęcić jej odrębny, dużo bardziej szczegółowy wpis. Już wkrótce ukaże się on na Życiu w Namiocie. Tymczasem, planując kolejną letnią wycieczkę, weźcie pod uwagę wizytę w Krainie Wygasłych wulkanów.


Czy post był pomocny?

Kliknij gwiazdkę, by ocenić.

Średnia ocena / 5. Liczba głosów:

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Udostępnij Post:

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email
Artur Bowsza

Artur Bowsza

Czołem! Jestem twórcą serwisu Życie w Namiocie. Jeżeli podobają Ci się moje teksty, koniecznie zajrzyj tu jeszcze kiedyś. A jeśli pragniesz znaleźć więcej ludzi dzielących pasję do podróży, dołącz do naszej gupy na facebooku:

Podróże i Przygoda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Życie w Namiocie logo

Jeżeli uważasz, że ze wszystkich potraw najlepiej smakuje przygoda, a serce bije Ci mocniej na myśl o kolejnej podróży w nieznane, Życie w Namiocie to miejsce dla Ciebie!

Najnowsze Wpisy

Filmy

Marin Four Corners - wideorecenzja Stojak serwisowy z Lidla - wideorecenzja

Życie w Namiocie na Facebooku